Well of Eternity Sandbox

Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • Home
  • AoS Artworks
  • teeesty
Cześć,

Zapewne już nikt nie pamięta o tym, że jakiś czas temu podjąłem próbę (bardzo ambitną) reanimacji starego Hellcannona, który leżał i kurzył się na półce od wielu lat.
Age of Sigmar spowodował jego nagły powrót do łask, co w połączeniu z moim powrotem do hobby zaowocowało rozpoczęciem projektu Hellcannon 2.0. o czym pisałem TUTAJ i TUTAJ.

Prace nad demonicznym działem na długi czas stanęły jednak w miejscu. Inne projekty pochłaniały zdecydowanie za dużo czasu a w dodatku w pełni uwidocznił się u mnie syndrom "Nie kończę rozgrzebanych modeli a zaczynam następne". I tak to Hellcannon w częsciach leżał (a czasem o zgrozo - straszył na stołach podczas bitew).
Tymczasem zaś nadszedł urlop a urlop jak wiadomo sprzyja robieniu wszystkiego na co normalnie brakuje czasu. W moim wypadku jedną z takich rzeczy okazało się ogarnięcie działa.

Obsługa co prawda musi jeszcze chwilę poczekać, ale póki co udało mi się w zasadzie skończyć zasadniczą część modelu (wymaga jedynie kilku kosmetycznych poprawek ale znów - dzisiaj idealny czas na zdjęcia).

Hi!
After long time i`m back with my Hellcannon project. I started couple months ago but because of other projects i didn`t finished this awesome piece of daemon artillery. BUT! Yesterday i started my holiday so i decided to finish the job and here it is - Hellcannon (but without crew, they are still in realm of black primer... ;)
Hope you enjoy!








 I dla porównania działo przed przemalowaniem.
PS. Przy okazji widzę postęp w temacie zdjęć.
Last photo - Hellcanon before repainting.

PS. I mały... bonus, chociaż ciężko powiedzieć czy to bonus - pierwsza, póki co bardzo nieudolna próba z video. Jest źle, więc może być tylko lepiej - tak jak ze zdjęciami - kwestia wprawy i warsztatu.

And a little bonus - my first video try - terrible quality but this is only beginning. There is much to do...


Do następnego!
W.

Cheers!
W.






 

Share
Tweet
Pin
Share
No komentarze
Cześć,

Dzisiaj mogę odtrąbić sukces - skończyłem kolejny projekt. A raczej to on skończył mnie i nie zamierzam już do niego wracać.
Model większego demona Tzeentcha sprawił mi naprawdę mnóstwo problemów. Po części wynika to z materiału z którego jest wykonany - Finecast`u, po części z braku konkretnego pomysłu na niego w momencie rozpoczęcia prac nad nim.
Po drodze był jeszcze absolutnie nie trzymający się go podkład (pomimo mycia, suszenia, wycierania itp.), wylany shade, niekryjąca biel, nieklejący klej - słowem wszystko co mogło poszło nie tak, stąd pomimo początkowego zachwytu i zapału prace wlokły się niemiłosiernie i dopiero ostatnie kilka dni przyniosły sukces (o tyle o ile...).
Wiem, że kilka rzeczy powinienem zrobić lepiej, ale zwyczajnie nie mam już serca do tego demona i prawdopodobnie zostanie już taki jakim widzicie go na zdjęciach.
Z technikaliów:
- Skrzydła na magnesach (z troski o ich spójność, finecast jest tak cienki, że aż prześwitujący na lotkach)
- Malowany głównie paletą Vallejo
- Podstawka z kory, gąbki, sody, water effect vallejo, piasku i drobnego żwiru. Jeśli zauważasz podobieństwo z pewną podstawką pewnego znanego artysty to dobrze zauważasz, mocno wzorowałem się na jednej z prac Shizune.
- Wiem, że są dziury w finecaście... i zostaną. 

Jeśli chcesz wiedzieć czemu uparłem się aby dokończyć ten model to zajrzyj TUTAJ - opisuję tam dlaczego Lord of Change jest najlepszym magiem w Age of Sigmar i dlaczego ma zawsze miejsce w mojej armii. :)










Do następnego!
W.
Share
Tweet
Pin
Share
7 komentarze
Cześć,

Na stołach i zdjęciach z nich gościły już wielokrotnie ale oficjalnej sesji jeszcze nie miały - czyli moje ulubione Bloodlettery przed obiektywem ;)

Powiem szczerze, że malowanie takiej ilości bardzo podobnych do siebie modeli jest bardzo... nużące. W tej chwili skończonych od A do Z jest 36 bloodletterów, kolejna 4 czeka na ostatnie pociągnięcia pędzla - czyli łącznie 40 za mną - HURRRA! I kolejna 10 zapodkładowana... i jeszcze minimum jedna w najbliższych planach zakupowych... Szaleństwo? No może trochę, ale jak nie kochać "korników" szarżujących szeroką ławą na wroga?

W dodatku ich użyteczność w Age of Sigmar moim zdaniem znacząco wzrosła o czym pisałem szerzej TUTAJ
Stali się główną siłą uderzeniową mojej armii i całkiem dobrze wywiązują się z tej roli.

Jako bonus mogę tylko dodać, że chyba wychodzę na prostą ze zdjęciami - wydaje mi się, że jest już dość dobrze, ale to Wy oceńcie.
PS. Bonusowe punkty dla tych, którzy będą potrafili określić z której edycji pochodzi jeden zabytkowy bloodletter który się u mnie uchował ze starych czasów ;)


Hi!
Today i present you my little red friends - bloodletters of khorne. I painted them from long long time and i must say that painting so many almost identical models is quite boring but i just love them when they charging on enemy units :)

More about bloodletters in my army HERE
  













Do następnego!
W.

Cheers!
W.
Share
Tweet
Pin
Share
2 komentarze
Cześć,

Jak wiecie walczę z ambitnym - przynajmniej jak dla mnie - projektem o którym pisałem już wcześniej TUTAJ. Prace powoli posuwają się do przodu więc postanowiłem wrzucić kolejną porcję fotek i informacji o samym modelu.

Pierwsze co musiałem zrobić to rozłożyć go na części pierwsze. Wbrew pozorom nie było to takie proste jak się spodziewałem. Napawa mnie to satysfakcją bo bądź co bądź to moja robota ale też przysporzyło sporo problemów przy "rozbiórce".
Mimo przeciwności udało się jednak rozdzielić wszystkie elementy (przy pomocy acetonu, mnóstwa wrzątku i nieocenionych narzędzi dentystycznych w połączeniu z dużą ilością przyłożonej siły). Nie obyło się bez kilku wpadek, klej w dwóch miejscach zwyciężył i zamiast rozkleić elementy ułamałem je, ale mam nadzieję że bez problemu złącze je przez pinowanie.

Rozłożony na części pierwsze Hellcannon
Ułamany bolec łączący część z resztą ramy działa
Przy okazji tego etapu pracy, przypomniałem sobie, że Hellcannon składa się z 23 oddzielnych części (nie licząc obsługi i łańcuchów mocujących go do ziemi, które to niestety łańcuchy zaginęły gdzieś dawno temu za górami i lasami). To dużo jak na model GW z tamtych lat. ;)
Drugi ciekawy fakt - zważyłem wszystkie części (nie wiem w zasadzie czemu, testowałem działanie ulubionej wagi kuchennej żony po drobnych naprawach). Wyszło równe 300 g.
Dla porównania - plastikowy Daemon Prince waży według tej samej wagi 39 g, a dwóch plastikowych Bloodletterów 3 g. 

Po rozłożeniu na części pierwsze zaczęło się czyszczenie. Kąpiel w acetonie i późniejsze szorowanie rozwiązały problem i tą część mogłem uznać za zakończoną. Raz jeszcze metalowy model okazał się łatwy w czyszczeniu (spodziewam się, że z finecastowym byłoby dużo więcej pracy i uwagi na tym etapie).
Przy okazji kilka fotek już rozłożonych elementów przed ostatnim etapem czyszczenia z farby:

 Elementy ramy działa po pierwszym etapie czyszczenia

 "Kołpaki" kół głównych po pierwszym etapie czyszczenia

Komplet kół działa z podstawką 25mm dla porównania wielkości
Przy okazji rozkładania modelu jedna fotka dla zobrazowania spasowania poszczególnych części, które delikatnie rzecz biorąc nie jest najlepsze i na późniejszym etapie będzie wymagało sporo rzeźbienia.

"Spasowanie" elementów lufy działa
Wyczyszczone - na miarę możliwości - wymyte i wysuszone elementy trafiły na taśmę lakierniczą ;). Na wszystkich nałożyłem podkład z puszki GW - Chaos Black. Tutaj nie ma co się szczególnie rozpisywać. Bez problemów.
Czarny podkład, czarny chleb i czarna kawa (na zdjęciu tylko podkład)
Jeśli chodzi o prace przy samym modelu to pierwsze elementy zyskują powoli bazowe kolory, ale póki co nie nadaje się to jeszcze na sesję foto.
W tym samym czasie starałem się również ogarnąć temat podstawki pod działo i obsługę (w moim zamyśle wszystko będzie stało na jednej podstawce). 
Pierwszą i zasadniczą kwestią jaka się pojawiła jest oczywiście rozmiar bazy. Sprawa nieco się tutaj komplikuje, bowiem po przymierzeniu modelu do owalnej bazy od Bloodthirstera doszedłem do wniosku, że jest ona zwyczajnie za mała jak na moje potrzeby. Poszukałem w sieci informacji o większych podstawkach i wydaje mi się, że ostatecznie padnie na tą wielkości bazy dla nowego Archaona (160mm round base). Poniżej fotografie ilustrujące dylemat i wielkości podstawek:


 Owal pod monstrualną kawalerię - czyli jak "dłoń w rękawiczce" ;)

"Okrąglak" pod Daemon Prince`a na którym z trudem mieści się sama armata
Talerzyk deserowy, czyli Archaonowa podstawka (w gratisie porównanie ze starą wersją)
Myślę, że przy założeniu skonstruowania niemal scenicznej bazy pod model i obsługę 160mm powinna sprawdzić się najlepiej.
Drugim elementem prac nad podstawką były pierwsze próby z różnymi miksturami mającymi imitować błoto (i łączenie tychże z miksturami śniegu). O tym jednak również następnym razem, bowiem póki co czekam na efekty wczorajszych działań (wszystko musi wyschnąć, opaść, stężeć, związać itp. itd. żeby można było ocenić realne efekty). Póki co z pierwszych prób jestem zadowolony, ale z pewnością jest jeszcze co ulepszać (a przy okazji okazało się, że przy dobrym błocie śnieg wygląda bardzo słabo).

Na teraz zatem to wszystko, do następnego!
W.




Share
Tweet
Pin
Share
No komentarze
Cześć,

Tym razem na warsztat - dosłownie i w przenośni - trafia jedna z ciekawszych jednostek z armii Warriors of Chaos - Hellcannon.


1. Czyli o tym co było...
Pamiętam jak debiutował w hordzie Archaona, kiedy ten próbował po raz pierwszy zniszczyć stary porządek. Model robił wtedy niesamowite wrażenie, tym bardziej, że w obsłudze dzielnie służyły chaos dwarfy - dla wielu pozostające przedstawicielami mitycznej armii porównywalnej z jednorożcami.

Oryginalność Hallcannona od zawsze polegała na tym, że jako jedna z nielicznych jednostek w armii chaosu była przeznaczona w zasadzie wyłącznie do ostrzału. Działo to już było coś w owych czasach, co jednak powiedzieć o demonicznym dziale z zaklętą weń demoniczną esencją, strzelającym ładunkami czystej, chaotycznej energii, które w każdej chwili gotowe jest samo z siebie rzucić się do przodu w ślepej szarży aby dosłownie zeżreć nieszczęśników których dorwie?

Brzmi zacnie, wygląda świetnie, co więc było z nim nie tak? Pierwszym problemem był fakt, że zajmował slot "Rare" w którym konkurencja była mocno zacięta, drugim jego koszt punktowy, trzecim zaś ogólna kompozycja najmocniejszych armii chaosu opartych na maksymalizacji obrażeń w CC, w tych warunkach mocne, ale nie "OP" demoniczne działo nie broniło się na tyle, aby na stałe zagościć w moich rozpiskach.

2. Czyli o tym co jest...
Archaonowi jednak ostatecznie coś się udało, udowodnił bogom, że w przeciwieństwie do pewnego pana z dużym szponen i kompleksem odpadających ramion potrafi poradzić sobie z siłami porządku i zniszczyć nie tylko jedną planetę ale całe uniwersum.


Wraz z nadejściem nowego uniwersum nadeszły też nowe zasady dla Hellcannona. Nagle okazało się, że jest to jedna z najlepszych broni dystansowych w całej grze.
Jej siła polega na tym, że w przeciwieństwie do zwykłych armat, ta zadaje mortal woundy, w dodatku strzela dwa razy w turze, trafiając i raniąc (przy zwykłym szczęściu) na 3+. W dodatku nie musi widzieć swojego celu. Po prostu - odpalasz i zapominasz o wybranej jednostce w odległości do 48". Urocze.
Mniej urocze jest to, że przeklęty demon tkwiący w machinie lubi w najmniej odpowiednim momencie wyrwać się spod kontroli i rzucić się do szarży. Na nic łańcuchy, na nic kajdany, krasnoludy mogą tylko patrzeć jak Hellcannon radośnie szarżuje do przodu.


Mimo tej wady w mojej armii ma póki co pewne miejsce. Idealnie nadaje się do polowania na wrogie machiny, których całkiem sporo w Age of Sigmar, podobnie szybko rozprawia się z bohaterami (mortal woundy to naprawdę mocna rzecz). Z moich doświadczeń wynika jasno, że Hellcannon albo jest MVP bitwy albo jest liderem peletonu i poza tym nie robi nic.

3. Czyli o tym co będzie...
Będzie mam nadzieję odświeżony Hellcannon na dużej, owalnej podstawce w klimacie naprawdę głębokiego błota i roztopów. Zdjęcia powyżej przedstawiają stan obecny, czyli moje malowanie sprzed dekady kiedy to dysponowałem kilkoma dosłownie farbami, starym pędzlem i entuzjazmem, który nie pozwalał na zbytnie rozwodzenie się w tematach cieniowania, szejdowania, glowingu i innych takich.
Mam zatem zamiar rozłożyć go na części pierwsze, wyczyścić, zaszpachlować (szpachla, szpachla szpachla..) i pomalować na nowo, mniej więcej w stylu modeli (w tym 3d), których fotografie wyszukałem w ramach zbierania materiałów:


Drugą częścią projektu jest stworzenie "scenicznej" podstawki pod działo, utrzymanej w błotnisto-śnieżnej tonacji. Ma być brudno, ma być realistycznie. Tutaj też wyszukałem trochę materiałów poglądowych, zarówno jeśli chodzi o materiały z których błoto dobrze zrobić jak i o sam proces jego tworzenia i umieszczania na podstawce i samym dziale (i tak - duuużo można się nauczyć z modelarstwa redukcyjnego).

 

Materiały i tutoriale:
  • Świetny tutorial/step-by-step na temat weatheringu (rdza i przede wszystkim BŁOTO) dostępny TUTAJ 
  • Tutorial dotyczący tworzenia błota - krok po kroku, świetnie wyjaśnione, ale co Coloured Dust to Coloured dust... Konkretnie TUTAJ
Mam nadzieję sukcesywnie wrzucać zdjęcia z postępami prac i ostatecznie pokazać nieco odświeżone demoniczne działo.

Oby się udało, do następnego!
W.


Share
Tweet
Pin
Share
5 komentarze
Older Posts

Labels

artworks battle report painted taktyka

recent posts

Created with by BeautyTemplates| Distributed By Gooyaabi Templates